Weekendowy wyjazd - kierunek Chorwacja

Moderator: leon

Awatar użytkownika
wojtas
GP
GP
Posty: 370
Rejestracja: 18 maja 2006, 22:19
Imię: wojtek
Sprzęt: X11 > BMW K1300R
Lokalizacja: kraków
Kontakt:

Re: Weekendowy wyjazd - kierunek Chorwacja

Post autor: wojtas » 28 maja 2014, 20:31

Ponieważ doszło nieoczekiwanie do pewnych komplikacji a mianowicie z przyczyn niezależnych musieliśmy rozdzielić się na starcie – Biniu wyjechał zgodnie z planem w piątek rano a ja rozpocząłem pościg dopiero o 13.00 – trasa została przyjęta zgodnie z planem nominalnym czyli:

http://goo.gl/maps/9Fz9l

w punktach E i G są kempingi / noclegi (mój dolot do Słowenii był trochę inny).

Tak więc objuczyłem sprzęta koło południa – wbiłem w nawi Pivka Jama, Veliki Otok 50 – Słowenia > 900 kilometrów, przewidywany czas dotarcia 22.15.
Nic to – ruszam, plan jest prosty – trzeba jechać, drogi tylko szerokie klasy highway:

https://goo.gl/maps/97wJo

Traska jak dla mnie jest git – szeroka i szybka, ale położona dość malowniczo i za każdym razem kiedy ją pokonuję jest mi dobrze.
Czechy – wiadomo, Austria, odcinki prawie alpejskie – wiadomo. Pogoda doskonała – ciepło, słonecznie, wypinam podpinkę z kurtki – trochę za ciepło. Przelot standardowy – od tankowania do tankowania czyli coś pomiędzy 250 a 300 kilometrów na jednym zbiorniku. W trakcie drogi dochodzę do wniosku, że czas jaki tracę na tankowanie jest większy niż to co mogę teoretycznie stracić jadąc z mniejszą prędkością więc ustalam odrobinę niższą prędkość przelotową na 140 – 160 wydłużając tym samym zasięg i ograniczając liczbę tankowań co najmniej o jedno. Mam kawkę, redbulle i inne napoje ale pogoda jest optymalna więc nawet nie mam pragnienia – trochę kawki, redbull, przed wyjazdem zakąsiłem w domu pysznego kotleta więc głód mi nie doskwiera – nic tylko jechać . No mogło by może tylko tak nie wiać bo chwilami faktycznie napór wiatru jest nie przyjemny.

Mając jakieś 10 km do pola namiotowego zatrzymuję się - zgodnie z wcześniej obmyślonym planem – na stacji benzynowej przy zjeździe z autostrady celem nabycia napoju chmielowego, który będzie zwieńczeniem dzisiejszej drogi. Zanim wejdę na stację zadzwonię może do Binia – no i zonk – Biniu mówi, że w tym kraju nie sprzedają alkoholu po 21.00 – patrzę na zegarek, 21.10 – niech to szlak. No ale kompan pomyślał o koledze i przekazuje mi najlepszą wiadomość dnia – „mam dla ciebie browarek, zdążyłem zakupić jeszcze przed godziną policyjną .”

Jeszcze mała motanina z dojazdem na pole – wjechałem do lasu będącego w trakcie wyrębu i myślę sobie – no nie, to nie może być ta droga – a jednak, to ta – po konsultacji telefonicznej wracam do lasu i po kilku minutach widzę światełka na końcu drogi – jesteśmy uratowani.
Przybijam piątkę z Biniem – zapijam pysznego browarka, przegryzam kabanosem jednocześnie omawiając dzisiejszy dzień i rozstawiając pałatkę.

Plan na jutro prosty – bez napinki – do przejechania coś koło 360 kilometrów głównie po magistrali więc nie będziemy się zrywać jakoś wcześnie.
Dziś było przednio – 910 kilometrów przebiegu, 9 godzin w siodle – piękna pogoda, doskonałe towarzystwo na mecie – zapowiada się kolejny przyjemny weekend.


Dzień 2. Sobota.
Pobudka po rześkiej nocy (w porównaniu do następnej to wręcz upalnej) o godzinie – cholera, o której my właściwie wstaliśmy – chyba coś pomiędzy 7.00 a 8.00. Mała toaleta, składnie pałatek, pakowanie no i w drogę. Pogoda zapowiada się doskonale – lekko zachmurzone niebo ale słonecznie, jak się potem okazało temperatura w przedziale 23 – 27 stopni. Lekki wietrzyk (nie tak mocny jak wczoraj na szczęście).

Lecimy na Rijekę na a potem już standard – droga nr 8 aż do Starigradu gdzie będziemy kierowali się w stronę Plitvickich Jezior.
Cóż można powiedzieć o podróży po magistrali – niezmiennie od ładnych paru lat – za każdym razem kiedy oczom moim ukazuje się Adriatyk miska nabiera półokrągłych kształtów i nie mówię tu o misce olejowej w motocyklu.

Niezmiennie klimat, otoczenie, sama droga, asfalcik, winkle – w przyszłym roku też tam pojadę.

Na polu namiotowym meldujemy się coś pomiędzy 17.00 a 18.00. Po drodze oczywiście postoje w tym dwa dłuższe – na polu namiotowym w Sibinj (tam ja zwykle ląduję w trakcie moich wypraw) na drugie śniadanie i w Karlobagu na kawkę (też jak zwykle). Tuż przed Borje okazuje się że mamy ładnych parę kilometrów szuterku bo ktoś zapomniał położyć nową nawierzchnię na drodze ale daliśmy jakoś radę – ja chwilami już widziałem oczami wyobraźni piękna ranę ciętą na którejś z opon będącą efektem spotkania z licznymi sporych rozmiarów kamieniami rozsypanymi na czymś co kiedyś było asfaltem.

Doś przykurzeni zatrzymujemy się przy markecie, robimy zakupy - zupa chmielowa oczywiście - plus inne mniej istotne drobiazgi typu chleb i wędlina.
Pole lux – rozbijamy namioty pod sporymi sosnami w zagajniku ze stolikiem i ławeczkami, motocykle parkujemy tuż przy namiotach na wyasfaltowanej dojazdówce – tu nam będzie dobrze.

Zaplecze sanitarne lepsze niż w niejednym hotelu/pensjonacie w jakich miewałem okazję bywać.
Biniu w pewnym momencie mówi, że idzie jeszcze do sklepiku – ja się pytam po co? On mi mówi że weźmie jeszcze po piwku, ja mu mówię – co ty, mamy już po 4, a on mi mówi – najwyżej zostaną na później. No i to był błąd – kto po 4 piwach zostawia piąte na później .

Po długich wieczornych Polaków rozmowach przy piwku, zalegliśmy w namiotach no i się zaczęło. Do pierwszej wizyty „na stronie” było ok, ale potem odniosłem nieodparte wrażenie, że jest rześko, w którymś momencie – po założeniu na siebie wszystkiego co miałem pod ręką włącznie z podpinkami z kurtki i spodni – doszedłem do wniosku, że jest zimno. Do tego – nie wiedzieć dlaczego – wystąpił u mnie ból głowy. No i tak jakoś zleciało do 6.00 – pobudka – zza sosen wyziera lekko słonko a na termometrze 3 stopnie.
Ja na dzień dobry 3 x apap – po kilku minutach od razu lepiej.

No i co – toaleta, pakowanie, śniadanie i na koń – dzisiaj powrót, nawi mówi że 900 kilometrów i tak też się okazało już w Krakowie.
Jedziemy na Zagrzeb – potem Węgry, Słowacja – wiadomo, wszystko dobrze, tylko zajęło nam to 11,5 godziny, nie dzidowaliśmy jakoś szczególnie ale w zamian zasięg na jednym zbiorniku oscylował na poziomie 300 km, ostatni zbiornik – u mnie 300 kilometrów na liczniku a tu nawet rezerwa się nie zapaliła – hmm, chyba się już starzeję .
Po drodze jeszcze krótki postój w Plitvickich – lekko zza krzaka polukaliśmy z góry no i co – w drogę, bo wiadomo – trzeba jechać.

Zgodnie z przewidywaniami – na wysokości Budapesztu zamykamy wszystkie otwory wentylacyjne w kurtkach i spodniach – z wrodzonej niechęci do tej czynności nie gumujemy się jednak – i tak chwilami aż do Słowacji przyjmujemy z przerwami większe lub mniejsze ilości deszczu.
Do Krakowa docieramy o 21.00 – przybijamy piątkę na satcji Arge przy Zakopiance i lecimy na chatę – weekend należy uznać za udany. U mnie do przodu 2170 kilometrów.


Fotki – nie za dużo ale zawsze

https://plus.google.com/photos/11455454 ... LXi-p6KkAE
BMW K1300R - nowy wymiar jazdy

Awatar użytkownika
Biniu
KGP 260
KGP 260
Posty: 867
Rejestracja: 6 stycznia 2012, 22:01
Imię: Bartek
Sprzęt: CB 1000 R
Lokalizacja: Kraków

Re: Weekendowy wyjazd - kierunek Chorwacja

Post autor: Biniu » 6 czerwca 2014, 01:07

Czuję, że pasowałoby napisać słowo relacji z pierwszego dnia jako uzupełnienie Wojtasa relacji :) Cóż, w zasadzie droga do przebycia była taka sama. Wojtas zaoszczędził około 5,5 godziny. Pozostaje zatem pytanie gdzie ja to zgubiłem. Jak pewnie wszyscy się domyślacie nie jechałem na tą okoliczność 60km/h :)
Już kiedyś wyraziłem swoją obinię na temat jazdy po bocznych drogach na Słowenii. Jak dla mnie jest bosko. Póki z jakiegoś powodu nie będę musiał śmigać autostradą to tego nie zrobię. Do tego należy dołożyć super szybkie drogi u Madziarów. Nie wiem czy oni tam policji nie mają czy co jest na rzeczy, ale można spokojnie odwijać podobnie jak na autostradach a drogi są puste. Pozostaje jeszcze powolna Słowacja. No to to szału nie było. Jak zawsze 50/90/50/90 i tak aż się dojedzie do autostrady.

Powoli zlepiam z całość mój film z tego wyjazdu. Chciałbym choć raz aby obraz opowiedział tą krótką historię. Niestety idzie mi to dość powoli.

W telegraficznym skrócie zatem jak wyglądał mój pierszy dzień?
Wszystko szło dobrze. Kilometry nawijały się same, pogoda piękna. Do czego by się tu doczepić? O jest ten piątek okazał się pierwszym dzniem pylenia czegośtam. Zwykle w roku są takie dwa może trzy dni, że bez lekarstw ciężko mi się obyć. Dlaczego to akurat dziś. Katar, łzy, katar, łzy i tak z małymi przerwami. Co oni tam urawiają na tej Słowacji? Po trasie były miejsca lepsze i gorsze. Pomyślałem, że u Maziarów mi przejdzie. Niestety wjeżdżając do Słowenii postanowiłem kupić jakiś alertek. Pinlock przestawał być przeźroczysty więc żarty się skończyły. W Murskiej Sobocie wbiłem w GPSa aptekę i bezbłędnie trafiłem. Claritina kosztuje tyle co u nas tylko waluta inna, ale czułem się uratowany. Niestety jak się później okazało dopiero kolejnego ranka miało mi przyblokować katar w wystarczającym stopniu. Ale cóż - takie życie. Trafiłem w Murskiej Sobocie również na super fajny Kebab. Zamówiłem usiadłem. Oczekiwanie umilił mi właściciel przynosząc mi w prezencie super zmrożoną wodę. Fajnie tak. Chyba widział, że trochę walczę z pyłkami kwiatowymi. Cała reszta trasy upłynęła spokojnie. Winkiel w prawo, winkiel w lewo i tak cały czas. Myślę, że to tutaj "zgubiłem" największą ilość czasu. Jak ja uwielbiam Słowenię.
Po dojechaniu na miejsce rozeznałem temat sklepów. Pan dobrze mówiący po angielsku poinformował mnie, że sklepy zamykają o 21. Szkoda, że nie wspomniał o tym, że po 21 jest zakaz sprzedaży alkoholu. Ja wpadłem na stację benzynową o 21:03. Nie ma Panie - system nie przepuści. O nie. Nie było takiej możliwości aby po przejechaniu 900km nie wysączyć browarka. Dałem Panu stacyjkowemu cash i poprosiłem aby sobie nabił na kasę jak system mu będzie puszczał. Da się? A co by nie - przecież przyjechałem z Polski. Kreatywność wrodzona. Tak oto stałem się posiadaczem cennego trunku. Wróciłem na kemping. Kilka chwil po rozłożeniu domku dojechał Wojtas. Reszta wieczoru upłynęła na rozmowch. Pozostałę dwa dni wg relacji Wojtasa - nie będę tworzył konkurencyjnej opowieeści.

Resztę niech opowie film który składam :)
Dzięki Wojtas za towarzystwo. Pomimo porównań do raczenia się metanolem, ja pozostaję fanem szybkich i konkretnych przejazdów :)
:(

Awatar użytkownika
wojtas
GP
GP
Posty: 370
Rejestracja: 18 maja 2006, 22:19
Imię: wojtek
Sprzęt: X11 > BMW K1300R
Lokalizacja: kraków
Kontakt:

Re: Weekendowy wyjazd - kierunek Chorwacja

Post autor: wojtas » 6 czerwca 2014, 19:05

dorzuciłem jeszcze parę fotek od Binia

https://plus.google.com/photos/11455454 ... LXi-p6KkAE
BMW K1300R - nowy wymiar jazdy

Awatar użytkownika
Martyna
KGP 200
KGP 200
Posty: 788
Rejestracja: 14 stycznia 2011, 10:24
Imię: Martyna
Sprzęt: różne :P

Re: Weekendowy wyjazd - kierunek Chorwacja

Post autor: Martyna » 6 czerwca 2014, 20:46

No panowie elegancko! :respekt: W przyszłym roku trzeba wreszcie zgrać się razem. Chociaż ja szczerze mówiąc myślę o troszkę dłuższym tripie, ale żeby pojeździć trochę więcej ogólnie po całych Bałkanach... Pomyślcie o tym! :banghead:

Awatar użytkownika
Biniu
KGP 260
KGP 260
Posty: 867
Rejestracja: 6 stycznia 2012, 22:01
Imię: Bartek
Sprzęt: CB 1000 R
Lokalizacja: Kraków

Re: Weekendowy wyjazd - kierunek Chorwacja

Post autor: Biniu » 6 czerwca 2014, 23:45

Ja już byłem :) Teraz weekendowy wyjazd na Nordcap :) Potem śladami Fileas'a Fogga w miesiąc dookoła swiata :) Żartuję oczywiście. Ja bałkany bardzo chętnie zwiedzam. Tylko tam trzeba troche wolniej i mniej dziennie km aby nacieszyć się słońcem, łyknąć trochę wina, dobrze zjeść, ale zalecieć za jeden dzień się da.... :)
:(

Awatar użytkownika
Martyna
KGP 200
KGP 200
Posty: 788
Rejestracja: 14 stycznia 2011, 10:24
Imię: Martyna
Sprzęt: różne :P

Re: Weekendowy wyjazd - kierunek Chorwacja

Post autor: Martyna » 7 czerwca 2014, 07:54

No właśnie dlatego mówię, że trochę dłuższy trip bym chciała zrobić... Np 10 dni... :P Biniu skoro już tam byłeś to niech będzie, pozwalam Ci, możesz zostać moim przewodnikiem. ;)

Awatar użytkownika
Biniu
KGP 260
KGP 260
Posty: 867
Rejestracja: 6 stycznia 2012, 22:01
Imię: Bartek
Sprzęt: CB 1000 R
Lokalizacja: Kraków

Re: Weekendowy wyjazd - kierunek Chorwacja

Post autor: Biniu » 7 lipca 2014, 18:21

Tadammmm :)
Jest na YT moja produkcja filmowa.
Wielkim filmowcem już raczej nie zostanę, ale poglądowo widać co robiliśmy i w jakich okolicznościach przyrody.
Panie i Panowie przed Wami Wojtas i Biniu w filmie "Chorwacja motocyklem 2014"
http://youtu.be/1PAzKjULvVc
Klikamy "słoneczko" i ustawiamy 1080HD :)
:(

Awatar użytkownika
chomik
Przyjaciel
Przyjaciel
Posty: 91
Rejestracja: 30 października 2011, 13:07
Sprzęt: kilofazer
Lokalizacja: Kr

Re: Weekendowy wyjazd - kierunek Chorwacja

Post autor: chomik » 7 lipca 2014, 20:09

Nice;)
Kiedy planuje uderzyć kolejny raz na tego typu wyjazd?

Awatar użytkownika
Biniu
KGP 260
KGP 260
Posty: 867
Rejestracja: 6 stycznia 2012, 22:01
Imię: Bartek
Sprzęt: CB 1000 R
Lokalizacja: Kraków

Re: Weekendowy wyjazd - kierunek Chorwacja

Post autor: Biniu » 7 lipca 2014, 20:12

We czwartek najbliższy :)

Kurcze znalazłem błąd ortograficzny w filmie - fanów języka przepraszam. Zrobię eksport filmiku jeszcze raz kiedyś, ale to potrwa...
:(

Awatar użytkownika
wojtas
GP
GP
Posty: 370
Rejestracja: 18 maja 2006, 22:19
Imię: wojtek
Sprzęt: X11 > BMW K1300R
Lokalizacja: kraków
Kontakt:

Re: Weekendowy wyjazd - kierunek Chorwacja

Post autor: wojtas » 7 lipca 2014, 21:10

Biniu pisze:We czwartek najbliższy :)...
Kurcze Biniu nie kuś - nie ma to jak dobry kawałek jazdy :-)
BMW K1300R - nowy wymiar jazdy

Awatar użytkownika
chomik
Przyjaciel
Przyjaciel
Posty: 91
Rejestracja: 30 października 2011, 13:07
Sprzęt: kilofazer
Lokalizacja: Kr

Re: Weekendowy wyjazd - kierunek Chorwacja

Post autor: chomik » 7 lipca 2014, 22:00

Ja bym się ruszył gdzieś dalej tylko jeszcze nie utrafilłem w odpowiednie towarzystwo;]
wojtas pisze:
Biniu pisze:We czwartek najbliższy :)...
Kurcze Biniu nie kuś - nie ma to jak dobry kawałek jazdy :-)

Awatar użytkownika
NyNeK
KGP 160
KGP 160
Posty: 558
Rejestracja: 2 kwietnia 2011, 17:26
Imię: Dominik
Sprzęt: Xl 1000, CR 250
Lokalizacja: Okolice Krakowa

Re: Weekendowy wyjazd - kierunek Chorwacja

Post autor: NyNeK » 21 lipca 2014, 12:39

Biniu dzięki za miłą chwilę spędzoną w pracy ;)

Awatar użytkownika
wojtas
GP
GP
Posty: 370
Rejestracja: 18 maja 2006, 22:19
Imię: wojtek
Sprzęt: X11 > BMW K1300R
Lokalizacja: kraków
Kontakt:

Re: Weekendowy wyjazd - kierunek Chorwacja

Post autor: wojtas » 23 sierpnia 2015, 11:03

Tak sobie siedzę i myślę, że trzeba by skoczyć do Chorwacji :D.
Coś mi się wydaję, że pstryknę w pierwszy weekend września. Ponieważ myślę, żeby zahaczyć o Kotor to pewnie trzeba będzie wydłużyć ten weekend i wyruszyć w czwartek.
Jakby ktoś reflektował to poddaję pod rozwagę

https://goo.gl/maps/L4XNg

pzdr
BMW K1300R - nowy wymiar jazdy

Awatar użytkownika
wojtas
GP
GP
Posty: 370
Rejestracja: 18 maja 2006, 22:19
Imię: wojtek
Sprzęt: X11 > BMW K1300R
Lokalizacja: kraków
Kontakt:

Re: Weekendowy wyjazd - kierunek Chorwacja

Post autor: wojtas » 2 września 2015, 10:23

no to jutro start :mrgreen:
BMW K1300R - nowy wymiar jazdy

Awatar użytkownika
Martyna
KGP 200
KGP 200
Posty: 788
Rejestracja: 14 stycznia 2011, 10:24
Imię: Martyna
Sprzęt: różne :P

Re: Weekendowy wyjazd - kierunek Chorwacja

Post autor: Martyna » 6 września 2015, 14:06

Lecę sobie dzisiaj samolotem nad Bałkanami a pode mną ciągle chmuuury, chmuuuury, chmuuury... I mówię do Leona pół żartem: "Co tam takie chmury? Czyżby Wojtas zrobił sobie jakieś Bałkany weekendowo?". A tu bach... Pewnie sobie dzisiaj wracasz tradycyjnie w ulewach. ;)

ODPOWIEDZ