Forumowy wyjazd - Bieszczady 2011

Moderator: leon

Awatar użytkownika
Martyna
KGP 200
KGP 200
Posty: 788
Rejestracja: 14 stycznia 2011, 10:24
Imię: Martyna
Sprzęt: różne :P

Forumowy wyjazd - Bieszczady 2011

Post autor: Martyna » 2 września 2011, 17:04

Wstępnie, jak się pogoda jakoś dramatycznie nie skiepści, planujemy jechać na weekend 17/18.09 w Bieszczady :D Wyjazd być może w czwartek po południu, a być może w piątek. Plan się dopiero konkretyzuje, ale jak by ktoś był zainteresowany to pisać tu w temacie albo na pw, bo trzeba będzie myśleć o jakiejś rezerwacji noclegu. Cel wyjazdu to standardowo naprzemienne latanie i integracja, wspomagana spożywaniem różnego rodzaju napojów bardziej lub mniej wyskokowych :drink:

Awatar użytkownika
leon
GP
GP
Posty: 1705
Rejestracja: 5 marca 2008, 16:05
Sprzęt: SV650S & CBF125
Lokalizacja: Wieliczka
Kontakt:

Re: Lajtowa wycieczka gdzies dalej

Post autor: leon » 9 września 2011, 12:35

Martyna pisze:Wstępnie, jak się pogoda jakoś dramatycznie nie skiepści, planujemy jechać na weekend 17/18.09 w Bieszczady :D Wyjazd być może w czwartek po południu, a być może w piątek. Plan się dopiero konkretyzuje, ...
OK, powoli dogrywamy imprezę. :banghead: Wyjeżdżamy w najbliższy piątek rano (16.09.2011) , wracamy w niedzielę popołudniu. Nocujemy w domkach w miejscowości Hoczew. Miejscówka już przez nas sprawdzona ---> KLIK.

Plan wyjazdu: :mrgreen:
Piątek: wyjazd, przejazd, dojazd, lokalne dokręcanie kilometrów, integracja do późnych godzin wieczornych :friday:
Sobota: pobudka, śniadanie, kawka, do wyboru: duża pętla, mała pętla, zapora w Solinie, winkle za Załużem ; integracja do późnych godzin wieczornych :friday:
Niedziela: pobudka, śniadanie, kawka, odjazd, przejazd, przyjazd, pożegnań czas :papa:

Cena za dwa noclegi od osoby 80zł. Chętni do dołączenia się proszeni są o info na PW do niedzielnego wieczoru. Ilość miejsc ograniczona. Zapraszam! :)
www.picasaweb.google.com/leon.1981.krk

Awatar użytkownika
Martyna
KGP 200
KGP 200
Posty: 788
Rejestracja: 14 stycznia 2011, 10:24
Imię: Martyna
Sprzęt: różne :P

Re: Lajtowa wycieczka gdzies dalej

Post autor: Martyna » 12 września 2011, 11:05

Podbijam! Dziś robimy rezerwację noclegów. Brakuje jednej osoby do zajęcia dwóch domków. Jest jeszcze pięć wolnych miejsc. Skład na chwilę obecną: Ziggy & Anita , Leon & Martyna , Marsik, Safian, Cerbera.

Nikt więcej nie ma ochoty na spędzenie najbliższego weekendu w pięknych Bieszczadach?


EDIT: Jedzie z nami również Ezechiel, także mamy już 8 osób i 2 domki. Pozostają wobec tego jeszcze 4 miejsca jeśli ktoś by się jednak decydował. W razie większej ilości osób będzie troszkę taniej.

Bąbel
KGP 45
KGP 45
Posty: 163
Rejestracja: 20 lutego 2009, 15:56
Imię: Grzegorz
Sprzęt: Truteń Sprint 1050
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Lajtowa wycieczka gdzies dalej

Post autor: Bąbel » 13 września 2011, 10:44

Zgodnie z dzisiejszą rozmową z Leonem dopisuję się na weekend w 2 osoby (Bąbel + Dodzia).
Raczej dolecimy do Was samym wieczorkiem ze względu na piątkowe zobowiązania.... do zobaczenia w Hoczwi !!! :friday:

PS
Czy brać coś do spania (śpiwory? koce? Poduszki ? itd)
Bąbel

Awatar użytkownika
leon
GP
GP
Posty: 1705
Rejestracja: 5 marca 2008, 16:05
Sprzęt: SV650S & CBF125
Lokalizacja: Wieliczka
Kontakt:

Re: Lajtowa wycieczka gdzies dalej

Post autor: leon » 13 września 2011, 14:21

Bąbel zabierzcie tylko ręcznik, mydło i pastę do zębów. :) Domki są super full wypas wyposażone. Jest wszystko do spania, gotowania, sprzątania, grillowania i integrowania. :banghead:

Skład na chwilę obecną: Ziggy & Anita , Leon & Martyna , Bąbel & Dodzia, Marsik, Safian, Ezechiel, Cerbera, Roman (z poza forum)

Jak ktoś ma ochotę jeszcze dołączyć, to mamy jeszcze jedno miejsce do spania w salonie. :)
www.picasaweb.google.com/leon.1981.krk

Awatar użytkownika
Martyna
KGP 200
KGP 200
Posty: 788
Rejestracja: 14 stycznia 2011, 10:24
Imię: Martyna
Sprzęt: różne :P

Re: Lajtowa wycieczka gdzies dalej

Post autor: Martyna » 18 września 2011, 20:48

:banghead: Tak więc powróciliśmy! :banghead:

Ponad 700km do przodu, piękna pogoda, wyborne towarzystwo! Czegóż można chcieć więcej? :mrgreen: Dzięki wszystkim za naprawdę zajebisty weekend! W wielkim skrócie: latanie bo bieszczadzkich winklach - poezja :banghead:. Marsikowe grille - pychotka :pray:. Bieganie po ciemnym, dzikim lesie - wariactwo :glupi:! Czemu ja tam w ogóle z wami poszłam? :niewiem:. Ognisko z choinek - niebywale aromatyczne! Moja babcia następnego dnia się dziwiła, że "taka piękna pogoda, a taka mgła w nocy w Bieszczadach była" :hihihi:. Dzikie orgie na stole - no comment :banan1: Dobrze, że "wódki zabrakło idealnie na styk", bo nie wiem jak by się to skończyło :lolsign:. Jeszcze ktoś by po pijaku bez kasku na motocyklu zaczął jeździć... ;) Wieczorno-nocne rozmowy - bezcenne :respekt: Nie wiem tylko, czy w końcu byliśmy na tym księżycu :P Dodzia, jeszcze raz przepraszam za tą czekoladę, kiedyś odkupię :mrgreen: Co poniektórym udało się zaliczyć dwa pościgi policyjne w trakcie jednego latania :lolsign: Obydwa zakończone zwycięsko! Marsik :respekt: Jak ktoś coś więcej pamięta, to niech napisze, tylko koniecznie dodajcie, że było super, fajnie i w ogóle, żeby się Leon ucieszył :hihihi:

Dziękuję raz jeszcze całej ekipie i czekam na powtórkę :friday: Leon i reszta dawać foty! Tylko błagam o jakąś minimalną cenzurę ;)

PS. Cerbera uprzejmie Cię proszę o zwrócenie mi zaliczki za nocleg (40zł), którą za Ciebie wpłaciłam, a która przepadła, gdyż nie raczyłeś nas zaszczycić swoją obecnością ani uprzednio poinformować o swojej planowanej absencji. Tak się nie robi :nono:

Awatar użytkownika
Ezechiel
GP
GP
Posty: 426
Rejestracja: 3 lipca 2011, 23:14
Imię: Wojtek
Sprzęt: Gix ;)
Lokalizacja: Kraków/Tarnów

Re: Lajtowa wycieczka gdzies dalej

Post autor: Ezechiel » 18 września 2011, 21:40

A więc było super, fajnie i w ogóle... noo i chyba tyle... :lolsign: Było MEGA zaje...ście!!!!! To co się tam działo ciężko opisać w kilku zdaniach! A zaczęło się od tego, że wszyscy musieli na mnie czekać na stacji za Tarnowem bo oczywiście Ezechiel się musiał spóźnić, pomimo, że ma na tą stację rzut beretem! Traska na miejsce super, obiadek w Rymanowie pyszny! Przyjazd na miejsce, domki - rewelacja! Szybkie zrzucenie bagaży i stu kilometrowa rundka z Martyną. Rekord prędkości pobity :banghead: Wieczorem grill i same pyszności od Marsika oraz inne "pyszności" od Ziggy-ego :drink:. Podobno bawiłem się dobrze :D. Dzień 2 - latanko po pętli. Jednym słowem raj dla motocyklistów i nie tylko... Uroku wycieczki dodawały pościgi policyjne oraz kłopoty z nawigacją :mrgreen:. Wieczór - grillowanko i ognisko jakiego jeszcze nie było! Dobrze tylko, że nie przenieśliśmy ogniska do lasu lub pod świerki - bo "mgła" chyba by się utrzymała jeszcze kilka dni :mrgreen:. Ciekawe tylko, że nikt nie pił a nagle wszystko się skończyło... Następnie rozkminy na chyba wszystkie możliwe tematy prawie do rana. Tylko dalej nie wiem jak to było z tym księżycem... Dzień 3 - latanko na winklach z Ziggy-m i oponki domknięte :banghead: Szybki obiadek i wracamy. Domek będzie tęsknił :P Leon, Martyna - dziękuję za utrzymanie tempa w trasie dostosowanego do możliwości moich i jak i mojego sprzętu :D, Anitka (Józefinka) dziękuję za pyszne śniadanka i zbawienną herbatkę co rano :piwo: Twój GS tęskni za tobą :D Dzięki wszystkim za wspaniały weekend! Ekipa do jazdy i zabawy najlepsza na świecie!!! Do zobaczenia w kolejnej trasie! Kilka fotek KLIK, reszta na maila :D

Awatar użytkownika
krystek
KGP 200
KGP 200
Posty: 661
Rejestracja: 22 sierpnia 2010, 15:06
Sprzęt: GS 500E / TD

Re: Lajtowa wycieczka gdzies dalej

Post autor: krystek » 18 września 2011, 22:20

Dotarłem do towarzystwa w piątek. Jak się okazało na miejscu, to nie był wypad z forum GP, tylko zlot Suzuki (jedynie użytkownik BMW z łezką w oku patrzył na te motocykle i szczerze żałował, że nie ma Suzi).
Dzień pierwszy upłynął pod znakiem wożenia węgla na zegarach przez Ziggiego, kufrów Marsika mieszczących konia z kopytami + vódkę.
Wieczorny grill... mam zastrzeżenia! Ponad 3 godziny czekania na cycki! Gdzie był kucharz? Polewający - rispekt za dar przekonywania niewiernych. Wycieczka do lasu dla bezpieczeństwa w kasku - :lolsign:
I oczywiście tekst wieczoru: wódki brakło idealnie, na styk.
Sobotni poranek wyglądał jak wyglądał (Bieszczady mają to do siebie, że kac nie działa :mrgreen: ). Zwiedzanie Bieszczad - wypas. Mam nadzieje, że mina policjantów, którzy zgubili delikwenta była bezcenna.
Wieczorny grill - szału nie było. Poszedł z dymem zapas choinek dla całego Krakowa na najbliższe święta. Ogrodzenie tylko delikatnie się nadpaliło :mrgreen:
Niedzielny powrót przez Komańczę - Duklę - Gorlice - Nowy Sącz - Limanową - Gdów - Kraków: idealny.
Ponad 800 km do przodu. Piękna, słoneczna pogoda, w chu wesołe towarzystwo - czego chcieć więcej?
Dzięki i do następnego :banghead:
Rodzina jest najważniejsza. O!

Awatar użytkownika
safian1
GP
GP
Posty: 293
Rejestracja: 2 września 2009, 15:30
Imię: Damian
Sprzęt: Yamaha fz6
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Lajtowa wycieczka gdzies dalej

Post autor: safian1 » 19 września 2011, 10:35

Potwierdzam wypad zajefajny na maxxxa :banghead:

Krystek
Jak się okazało na miejscu, to nie był wypad z forum GP, tylko zlot Suzuki (jedynie użytkownik BMW z łezką w oku patrzył na te motocykle i szczerze żałował, że nie ma Suzi).
no wypraszam sobie moja lalka ma na baku trzy kamertony jak bys nie zauwazyl

U mnie impreza zaczela sie juz na obwodnicy od zgubionego bagazu , naszczescie predkosc przepisowa ponizej .40 wiec nic sie nie stalo :lolsign:

podrodze jeszcze kontrola policji , naszczescie dzieki urokowi osobistemu ,no i oczywiscie przepisowej jezdzie ,zakonczona nie najgozej!slowa pani policjant: "juz mialam s....ć bo myslalam ze mnie rozjedziesz" :banghead:

Na miejscu rewelacja ,gril ,integracja :friday: ,latanko , nocny wypad do lasu(co za debil wpadl na pomysl zeby wylaczyc latarke :mrgreen: ), sasiedzi tez spoko nietylko nie nazekali ale dzieki nim Krystek ma naprawione moto za 10 a nie za 20!
Leon niewiem czy bulismy na ksiezycu ale bylo SUPER FAJNIE I WOGOLE :respekt:
[i]Lewa w gore, gaz na kolo, wtedy czuje sie wesolo![/i]

Bąbel
KGP 45
KGP 45
Posty: 163
Rejestracja: 20 lutego 2009, 15:56
Imię: Grzegorz
Sprzęt: Truteń Sprint 1050
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Lajtowa wycieczka gdzies dalej

Post autor: Bąbel » 19 września 2011, 14:16

Co by nie pisać pogoda udała nam się sierpiniowo-wakacyjna, warunki do jazdy IDEALNE (no może troszkę wiało w drodze powrotnej okolicach Rymanowa tam gdzie farmy wiatrowe ..ale taki urok tego miejsca).

Winkle na Wujskim - cód / miód !!!
Szacun dla dzielnie walczących przy ognistej wodzie (a może wódzie) do późnych / wczesnych godzin. Myśmy wybrali łatwiejszą wersję o niższym stężeniu procentowym, dzięki czemu wyjeżdżaliśmy wcześniej w trasę.

Miejscówka idealna (domki są naprawdę wszystkomajace) !!!

Na wiosnę rozumiem że poprawka z wyjazdu ???

PS Yamahy były dwie ...jeszcze Romana FZRa :)
Bąbel

Awatar użytkownika
Marsik
KGP 80
KGP 80
Posty: 286
Rejestracja: 15 grudnia 2009, 13:14
Imię: Jacek
Sprzęt: BMW K 1200 RS
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Lajtowa wycieczka gdzies dalej

Post autor: Marsik » 19 września 2011, 14:18

Jak dobrze być barankiem
I wstawać wczesnym rankiem
Wybiegać na polankę
I śpiewać sobie tak…
Bee, bee, bee w Bieszczady mi się chce!

No, ale najpierw obowiązki i zalecenia od Leona!
Było fajnie!
Było super!
I w ogóle!

Teraz do rzeczy!
Podczas tego wyjazdu uzmysłowiłem sobie, że odkryłem maszynę do teleportacji, podróży w czasie, czyli krótko mówiąc wehikuł czasu.
Maszyna znajduje się w domku, w którym mieszkałem po lewej stronie od wejścia.
Wystarczy najpierw wypić eliksir w ilości nie mniejszej niż „pół litra” położyć się w dowolnej pozycji, zamknąć oczy i po sekundzie mija kilka godzin. :foto:
https://picasaweb.google.com/lh/photo/Z ... directlink
Niestety w ten sposób można się tylko teleportować tylko w przyszłość i tylko o kilka godzin.
Zasadą udanych podróży jest również zachowanie absolutnej ciszy po jej zakończeniu.
W przeciwnym wypadku dochodzi do nieodwracalnych bądź długo utrzymujących się skutków ubocznych w organizmie.
Objawy… światłowstręt, ból głowy, niemiłosierne pragnienie a w skrajnych przypadkach nawet zaniki pamięci i wymioty.
Dlatego też ważne jest, aby osoby uczestniczące w tym eksperymencie wykazały się dalekim zrozumieniem, odpowiedzialnością za uczestnika eksperymentu i zwykłym sumieniem.
Niestety są sk……y, które mają to w dupie, a swoją postawą zaprzeczają, że mają jakiekolwiek sumienie, litość i zrozumienie dla naukowców i prowadzonych tutaj eksperymentów!
Przychodzą w trakcie prowadzonych badań, tupią z premedytacją w drewnianą podłogę i bezczelnie próbują wyłudzić kawę dla swoich prywatnych, niezrozumiałych i egoistycznych potrzeb.
Zazwyczaj przychodzą rano po koniec eksperymentu.
Nie będę wskazywał winnych myślę, że czytając tą relacje poczują w sobie skruchę i wyciągną wnioski na przyszłość.

Były też miłe akcenty!
Wiele innych uczestników i naukowców też próbowało podróży w czasie czy też telekinezy.
Niestety… albo za mało bądź za dużo wypili eliksiru, zajęli nieodpowiednie miejsce czy też wybrali niewłaściwy telle porter.
Innym po prostu „brakło eliksiru idealnie na styk „ do przeprowadzenia prawidłowego eksperymentu.
Tym, którym się powiodło przenieśli się w przyszłość zaledwie o piętnaście minut ewentualnie do godziny maksimum.
Najbliżej mojego sukcesu i przełomowego odkrycia był Leon.
Wszystko zrobił prawidłowo włącznie z ułożeniem się w telle porterze.
Niestety przechodząca akurat w tym momencie grupa piratów z Karaibów dokonała brutalnej napaści na Leona i abordażu na jego telle porter tym samym niwecząc jego plany i bliskość sukcesu (nigdy więcej eksperyment Leonowi się nie powiódł).
Na dowód tej brutalnej napaści przedstawiam film, uwaga drastyczne sceny, osoby poniżej 18 lat oraz o słabych nerwach proszone są o nie oglądanie tego filmu!!! :foto:
https://picasaweb.google.com/lh/photo/z ... directlink
Niektóre osoby z sąsiedniego domku zachęcone moim sukcesem (np. moderator Krystek) też próbowały podróży w czasie jednak ta sama grupa piratów przerwała w ten sam sposób, co Leonowi badania.
Niestety piraci byli wobec niego zbyt brutalni i powstały film nie nadaje się do publikacji, za co wszystkich przepraszam!

A ja no cóż poczułem się jak w filmie „Dzień Świstaka” codziennie eliksir, telle porter, kilku godzina podróż w sekundzie, a rano ten sam tupiący sk…..no i wiadomo ból głowy, pragnienie, światłowstręt, a skrajnych przypadkach zaniki pamięci i wymioty.

Mimo moich udanych podróży w czasie zaszło zaburzenie kontinuum czasoprzestrzenne, przez tego, co wyżej napisałem „sk….a” i po przebudzeniu doznawałem halucynacji.
Widziałem Cesarza Józefa i Cesarzową Józefinę!
Nie uwierzycie, ale byłem ich gościem na dworze i byłem podejmowany iście Cesarsko.
Cesarz Józef był dla mnie bardzo miły pytał, co słychać, co u mnie, służył radą wyrażał mądre opinie, a nawet na pamiątkę naszego spotkania podarował mi naszywkę „Forum Południe”.
Swoją drogą… skąd ją k…a miał…, na koniec dodał to ostatnia!
Wydawało mi się…, że wyszedłem przed dwór cesarski i opowiedziałem wszystkim tam czekającym, zmęczonym naukowcom o mim spotkaniu, pokazałem naszywkę, też taką chcieli… niestety Józef miał ostatnią!
Józefina… ach Józefina… chyba w Cesarstwie najpiękniejsza i najmądrzejsza.
Po brutalnie przerwanych eksperymentach wiadomo, przez kogo, widząc mnie cierpiącego poruszając się cicho jak mgła leczyła mnie skutecznie ciepłą herbatą i obfitym śniadaniem.

Inna halucynacja dotyczyła wielkiego pożaru.
Zaczęło się niewinnie zwyczajnie… gazeta, podpałka parę patyków i jedna zapałka!
Potem większe patyki, kłody drewniane, drzewa jak dęby aż wreszcie cały las!
Ogień sięgał nieba.
Paliły się wsie i miasta dymem zasnuły się pola i ulice.
Duszący dym wdzierał się w nozdrza i oczy, w drzwi i okna przemykał się złowieszczo przez bieszczadzkie lasy.
Ludzie stojący w około krzyczeli w amoku „przynieście więcej drzew, więcej drzew!!!, a Leon jakby zahipnotyzowany krzyczał „więcej, więcej tak żeby ogień widzieli w Krakowie”.
W przebłyskach i zatracaniu się w tych halucynacjach widziałem na czele tych ludzi nawet Józefa Stalina.
Dziwię się jednak, że osobiście nosił kłody i drzewa…!?

Kiedy uspokoiłem swoje nerwy, oddech stał się miarowy, a ogień dogasał zrobiło mi się zimno i znalazłem się na fotelu psychoterapeuty.
Psychoterapeuta miał twarz Martyny, która powtarzała miarowo „mów prawdę, mów prawdę, zawsze bądź szczery, zawsze bądź szczery…
Terapia była chyba skuteczna, bo rano zaraz jak wstałem napotkałem „Krystka” pomyślałem fajny z niego gość i zaraz ten głos w mojej głowie przejął władzę „bądź szczery, bądź szczery…”
Krystek sorry!!!

Przemykając w czasie mijałem gwiazdy, planety, galaktyki, a prędkość powodowała, że zlewały się one w długie świecące linie w pewnym momencie wydawało mi się, że się zatrzymałem, zapadła cisza, uniosłem głowę i zobaczyłem piękną spokojną tarcze księżyca na tle naszej zielonej planety.
Z tej odległości wyglądała na niebieską!
Kiedy tak trwałem ekscytując się tymi widokami z ziemi dobiegał głos Leona „czy jest tam ktoś, czy już wylądowali”
Kiedy to usłyszałem wszystko się zaczęło o początku potworny pęd nad prędkość kosmiczna
Wydawało mi się, że słyszę koguty policyjne, widzę pościg motocyklowy i głosy „tam, jest tam jest”, potem las i znowu cisza…

Nie obyło się bez seksu… chciałbym powiedzieć, że to halucynacje jednak zdjęcia, które zobaczyłem temu przeczą.
Stało się… pierwszy trójkąt w moim życiu zaliczony! :foto:
https://picasaweb.google.com/1177787745 ... 8383926130
Martyna była super jednak ty Leon mógłbyś włożyć w to więcej uczucia i zdobyć się na kilka miłych słów np. „kocham cię” jak ten palacz w dowcipie.
Musisz też dopracować kilka spraw, ale to poćwiczymy w windzie z kominiarką.

Na koniec drogi czytelniku jeżeli dotarłeś aż tutaj kilka słów posumowania.
Należy pamiętać, że podróże w czasie są bardzo męczące i ryzykowne.
Nie każdy naukowiec może w nich uczestniczyć, a ci którzy się na to decydują muszą pamiętać o przerwach w eksperymentach.
Promieniowanie kosmiczne podczas podróży, a szczególnie tych nieudanych wyniszcza i wyjaławia organizm.
Wielokrotne i codzienne teleportacje mogą z ciebie zrobić warzywo lub mogą narazić cię na niespotykane dotąd halucynację gdzie zaciera się granica rzeczywistości, a wytworem twojej wyobraźni.
Dla uczestników i naukowców podróży czasie podziękowania za udział w eksperymentach z narażaniem życia, a dla czytelników tej relacji przeprosiny za być może niezrozumiały język tego opisu, ponieważ w większości jest to język naukowy, a poza tym sprawy które „dzieją się w Las Vegas zostają w Las Vegas”
Dla chętnych ocenzurowana relacja zdjęciowa!

Pozdrawiam uff…!
:foto:
https://picasaweb.google.com/1177787745 ... yp-Fh5iPQg
Ostatnio zmieniony 19 września 2011, 19:25 przez Marsik, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
moris
KGP 160
KGP 160
Posty: 436
Rejestracja: 12 lutego 2008, 09:18
Imię: Hubert
Sprzęt: DL 650A
Lokalizacja: Kraków - Nowa Huta
Kontakt:

Re: Lajtowa wycieczka gdzies dalej

Post autor: moris » 19 września 2011, 18:10

krystek pisze: Wycieczka do lasu dla bezpieczeństwa w kasku - :lolsign:
Czyżby reaktywowane zostało nocne latanie po lesie by Ziggy :) tym razem w kaskach :lolsign:
Ostatnio zmieniony 19 września 2011, 18:48 przez moris, łącznie zmieniany 1 raz.
-----------------------
pozdrawiam
moris

Awatar użytkownika
NyNeK
KGP 160
KGP 160
Posty: 558
Rejestracja: 2 kwietnia 2011, 17:26
Imię: Dominik
Sprzęt: Xl 1000, CR 250
Lokalizacja: Okolice Krakowa

Re: Lajtowa wycieczka gdzies dalej

Post autor: NyNeK » 19 września 2011, 18:46

Kur.... co wy żeście tam pili, że Marsika do dzisiaj faza trzyma? :mrgreen: :lolsign:

Awatar użytkownika
Marsik
KGP 80
KGP 80
Posty: 286
Rejestracja: 15 grudnia 2009, 13:14
Imię: Jacek
Sprzęt: BMW K 1200 RS
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Lajtowa wycieczka gdzies dalej

Post autor: Marsik » 19 września 2011, 19:35

moris pisze:
krystek pisze: Wycieczka do lasu dla bezpieczeństwa w kasku - :lolsign:
Czyżby reaktywowane zostało nocne latanie po lesie by Ziggy :) tym razem w kaskach :lolsign:

A to o to chodziło!!!
Kiedy tak siedziałem i przygotowywałem się do teleportacji :banan1: to popatrzyłem na las i zauważyłem małe światełka, ale myślałem, że to świetliki albo skutek uboczny teleportacji tylko tego kasku za nic nie mogłem dopasować do świetlika!

Ps.
Linki chyba poprawione!?

Awatar użytkownika
krystek
KGP 200
KGP 200
Posty: 661
Rejestracja: 22 sierpnia 2010, 15:06
Sprzęt: GS 500E / TD

Re: Lajtowa wycieczka gdzies dalej

Post autor: krystek » 19 września 2011, 19:53

NyNeK pisze:Kur.... co wy żeście tam pili, że Marsika do dzisiaj faza trzyma? :mrgreen: :lolsign:
Że posłużę się innym cytatem: Piliśmy wódkę idealnie, na styk :D
Marsik pisze:Niestety są sk……y, które mają to w dupie, a swoją postawą zaprzeczają, że mają jakiekolwiek sumienie, litość i zrozumienie dla naukowców i prowadzonych tutaj eksperymentów!
Przychodzą w trakcie prowadzonych badań, tupią z premedytacją w drewnianą podłogę i bezczelnie próbują wyłudzić kawę dla swoich prywatnych, niezrozumiałych i egoistycznych potrzeb.
Zazwyczaj przychodzą rano po koniec eksperymentu.
Sam jestem ciekaw co to za sk** przyszedł do was rano po kawę :mrgreen: Śmiem jednak twierdzić, że tupot muchy stąpającej po sąsiednim domku również mógł Cię zdenerwować. Ale cóż to... jak to z eksperymentami bywa - niezbadane są ich skutki :D
Marsik pisze:Terapia była chyba skuteczna, bo rano zaraz jak wstałem napotkałem „Krystka” pomyślałem fajny z niego gość i zaraz ten głos w mojej głowie przejął władzę „bądź szczery, bądź szczery…”
Krystek sorry!!!
Marsik, nie zostanie Ci to nigdy wybaczone (ale też sobie dzięki temu ulżyłem :D)

Mały komentarz do jednego zdjęcia, gdyż jak widzę paparazzi byli wszędzie :D
To nie jest napaść na Józefinę a jedynie podkreślenie wypowiadanych słów: Józefino, idziemy kroić chleb!
Obrazek
Marsik pisze:Na dowód tej brutalnej napaści przedstawiam film, uwaga drastyczne sceny, osoby poniżej 18 lat oraz o słabych nerwach proszone są o nie oglądanie tego filmu!!! :foto:
https://picasaweb.google.com/lh/photo/z ... directlink
Chciałbym podkreślić tutaj bezsensowność naszych poczynań. Dopiero drugiego dnia dotarło do nas, że teleportera nie trzeba rozpędzać "na pych" a wystarczy go zepchnąć po schodach :mrgreen:
Dzięki akcji z teleporterem dowiedzieliśmy się również, że Leon zachodzi przy skręcie :lolsign: Mam nadzieję, że cenne wnioski z ostatniej imprezy będą skutecznie wdrażane na kolejnych :D

Pozdrawiam
krystek
Rodzina jest najważniejsza. O!

ODPOWIEDZ